Nie-kultura przeciętności

Nie-Kultura przeciętności.

Wydawać by się mogło, że gorzej być już nie może, rzeczywistość jednak zawsze potrafi zaskoczyć. Na gigantyczny minus rzecz jasna. Nie dość, że rządzący w swojej nieudolności nie radzą sobie z problemem wirusa to generują kolejne. Tym razem celem stały się kobiety, a że życie człowieka nie powstaje przez podział komórkowy, sprawa dotyka nas wszystkich. Również, tych którzy nie mają świadomości, a także tych którzy w imię katolickich wartości narzucają innym swój świat, zmuszając do cierpienia. Cierpienie nie uszlachetnia. Cierpienie to cierpienie. Na język pchają się same wulgaryzmy i resztkami sił trzymamy je na wodzy. Wczoraj przehandlowano ludzkie życie i zdrowie dla wyrównania rachunku politycznego. Ponownie zwyciężyła niekultura przeciętności. Przeciętnych ministrów, przeciętnych prawników, przeciętnych trybunałów. Politykierstwo wygrało z myśleniem. Nieudolność ze zdrowym rozsądkiem. Dobro ludzi przegrało z dobrem rządzącej partii. Jest to o tyle obrzydliwe, że decydującym nie zależy na ludziach, a zależy jedynie na władzy. Na utrzymaniu przeciętności w uwielbieniu samej siebie. Najstraszniejsza jest ta przeciętność, która boi się myślenia. Przeciętność, która boi się tego, że ktoś tę przeciętność dostrzeże i wytknie palcem. Pozornie w przeciętności nie ma nic złego pod warunkiem, że nie zatrzaśnie drzwi, przed czymś czego nie zna i nie rozumie. Pod warunkiem, że nie zacznie przypominać psa na łańcuchu, broniącego swojego „więzienia”. Psa szczękającego w otępieńczej furii na tych co przechodzą za ogrodzeniem (Pies jest tu metaforą – przepraszamy wszystkie psy). Wolność w tych warunkach jest wrogiem przeciętności. Jednak, żeby wszystko było jasne. My też jesteśmy przeciętni. Mamy tego pełną świadomość, dlatego staramy się i szukamy czegoś co naszą przeciętność przełamie. Stawiamy pytania i szukamy odpowiedzi – muzycznych, kulturowych, naukowych… itd. PiS nie jest jakąś społeczną aberracją, jest czymś co zawsze funkcjonowało w naszym kraju. Żyło jednak w cieniu wydarzeń. PiS wyjął to jedynie z zakurzonej szafy i stawia na pomnikach. I teraz ludzie, których łatwo złamać, ludzie którymi łatwo jest kierować, ludzie bez swojego zdania przejęli ster nie mając żadnej wiedzy, pomysłu ani wizji. Rzeczywistość, w której nie trzeba się starać być lepszym. W tym świecie discopolowcom marzy się pomnik obok Mickiewicza, a karykaturom polityków miejsce w historii bez względu na koszt. Politycy partii rządzącej i ich mentalni niewolnicy są jak ktoś kto puszcza bąka podczas dystyngowanego balu. Skoro nie potrafią ładnie tańczyć, nie mają nic do powiedzenia i nie wiedzą co ze sobą zrobić, to przynajmniej zaznaczą swoje istnienie nieświeżym zapachem i z prostackim uśmiechem na wykrzywionej twarzy. Nie potrafimy zrozumieć, że ktoś może chcieć takiego świata. Świata zdegenerowanego przeciętnością. Przeciętność, która nie chce być choćby milimetr nieprzeciętna, może taką zostać. Nie ma problemu. Tylko dlaczego ciągnie na dno tych co dostrzegają wartość w rozwoju, różnorodności, wolności , otwartości i pięknie w różnej postaci. Jeśli przeciętność zwycięży nie będzie kolejnego Kopernika, Skłodowskiej-Curie, Miłosza, Szymborskiej, Tokarskiej, Małysza, Lewandowskiego czy Świątek. Najgorsze jest jednak to, że zawsze może być jeszcze gorzej. Dlatego nie należy się poddawać. Jak widać przeciętność też jest zaraźliwa. Łatwa i dla wybranych opłacalna, w krótkim wymiarze czasu. W dłuższym koszt jest nie do określenia. Pandemia przeciętności w naszym kraju może okazać się groźniejszą niż jakikolwiek (faktyczny) wirus.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © 2021 Mons | My Music Band by Catch Themes