Maciek – przemyślenia w czasie pandemii

Krótkie, szybkie, cięcie i nie ma już świata, w którym funkcjonowaliśmy, z którym wiązaliśmy jakieś nadzieje. Nie umiem policzyć ile światów powstało, trwało i przeszło do historii lub przepadło w niepamięć. Z pewnością kilka moich 😉 Po 2010 roku rozleciał się świat, który naiwnie uważałem za coś pewnego. Miałem wobec niego wielkie plany i nagle poczułem, jakby ktoś wyrwał mi wszystkie zęby. Głęboko to przeżyłem. Nie miałem szans na powrót. Jeśli nie można wyjść na zewnątrz, to może trzeba pójść do wewnątrz? Przez blisko dwa lata nie korzystałem z telefonu komórkowego. Potrzebowałem samotności, wyciszenia. Tamten świat był zbyt intensywny, kwaśny i nie dawał wytchnienia. Wtedy tego nie widziałem. Izolacja przyniosła oczyszczenie.. Czy gospodarka się podniesie? Czy będziemy znów żyć w wolnym kraju? Czy KK (aż chce się dopisać jeszcze jedno K) przestanie traktować kobiety jak inkubatory? Covid 19, Kaczyński i jego służalcze choroby współistniejace. Pandemia strachu wkrada się do umysłu i ciała. Kiedyś wyjdę z domu, nie tylko po zakupy i wskoczę do innego świata. Nie będę tęsknił za tamtą rzeczywistością. Nie wierzę, że nowe będzie lepsze. Będzie trudniejsze, przynajmniej na początku. To co się stało teraz znów ściągnęło mnie na ziemię, ale zacieśnia więzi z tymi najwazniejszymi. Katalizator. P.s. Jeśli jest coś do zrobienia – zrób to, nie martwiąc się. Jeśli nic nie można zrobić, dalsze martwienie się tym nie pomoże. Życzę wszystkim czystego nieba nad głową. Życzę by nasze szczęście i spokój jak najszybciej zostały odbudowane. – Maciek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © 2020 Mons | My Music Band by Catch Themes