Kuba – przemyślenia w czasie pandemii

Kuba – Kolejny dzień w domu. Między apatią i szaleństwem. Jednego jestem już pewien – nie jestem takim mizantropem za jakiego siebie uważałem. Wolę jednak swoją minimizantropię w warunkach wolności, a nie tego quasipomysłu na przeczekanie sytuacji. Staram się nie sprawdzać informacji krajowych, bo dzięki naszej (nie mojej) władzy prawdy tam jest mniej niż ludzi na biegunach. Mam paradoksalne wrażenie, że im bardziej kłamią tym mniej widać paniki na ulicach i to jest jedyna ściema, która im wypala (jedyna, z którą mógłbym się zgodzić), na pozostałe szkoda papieru. Styl w jakim to robią, a więc „jakoś to będzie” powoduje u mnie nudności. Nie mam ochoty przyozdabiać ekranu telefonu o kalejdoskopowe barwy zawartości swojego żołądka, dlatego dawkuje sobie to co w sieci. Dodatkowo jeszcze próbują w obrzydliwy sposób, korzystając z trudnej sytuacji, ograniczać nasze prawa (bo prawa kobiet to prawa nas wszyskich) w kwestii aborcji. Po prostu brak słów. Jedyna nadzieja w ludziach, w tym, że poradzimy sobie razem, gdy w końcu uruchomią gospodarkę. Prawdopodobnie przez dluuuuugi czas nie zagramy koncertu, ale to teraz najmniejsze zmartwienie. Bez względu na sytuację staram się funkcjonować na tyle normalnie na ile jest to możliwe. Wspólne rozmowy o tym co dalej z zespołem, poprawianie miksów, nad którymi pracuje Jasiek i regularna robota. Trzymam za nas wszystkich kciuki chociaż to marne lekarstwo na sytuację. Mam tylko złudną nadzieję, że nikomu nie zabraknie wrażliwości na los innego człowieka, gdy karty zostaną odkryte.
P.S. Lala o niczym nie wie, nic jej nie mówiłem, dlatego wciąż jest zdziwiona, że nie jeździmy do lasu.
P.S.2 Bowie na plakacie niezmiennie w tym samym humorze, a no i on też miał taką błyskawicę na twarzy! Trzeba walczyć z niewiedzą i ciemnotą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © 2020 Mons | My Music Band by Catch Themes