Janek – przemyślenia w czasie pandemii

Kiedyś, to było dobrze. Ale nie tak niedawno, tylko drzewiej. Proca, podchody, biwaki, powietrze czyste i stacje muzyczne… puszczały muzykę. Nie no, przesadzam, ale wiadomo, że kiedyś to BYŁO.
Ostatnio sie pokiełbasiło, a raczej pomarchewiło, bo już mieliśmy wszystko i było super fajnie nam. Gdzieś tam daleko coś „nie pykało”, ale to nie u nas, nie dla nas te niewygody.
Jak już tak wszystko naj, to ktoś tam wspominał, że może jednak mniej tego plastiku, że syf i nie ma czym oddychać. Może i mniej, może wspierało się lokalne bio i vege, ale czy to coś dało? Tak sobie.
Niby kropla drąży skałę, ale to głównie dla siebie, no i może dla świń, żółwi i innych braci mniejszych, ale żeby tak na serio tsunami, to niebardzo.
Wszystko się rypło, jak ktoś zjadł węża, w ojczyźnie Mao i papieru. Podobno.
Chwila moment i już nie mamy tak różowo, bo tęczowo, to nigdy nie mieliśmy. Teraz ktoś inny ma lepiej, bo nie ma NAS wszędzie, w ilości hurtowej.
Nie potrwa to zapewne długo, a punkt widzenia zależy od tego, czy możesz zapłacić za Orange. Wiadomo.
Jednak znajdźmy plusy w tych minusach i skorygujmy trasę, żeby nie napsocić zbyt szybko, jak opadnie covidowy kurz.

Idę na pączka z Kate Raworth.
#doughnuteconomics

Dobrego życia życzę,
Janek Mons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Copyright © 2020 Mons | My Music Band by Catch Themes